2008-08-19
Dziś rozmawiamy z Robertem Kwiatkiem "Jackiem" - prezesem naszego Stowarzyszenia.
Stowarzyszenie FMW, to kontynuacja Federacji Młodzieży Walczącej, tej która na zawsze została w naszych sercach…
Od zakończenia walki podziemnej minęło prawie 20 lat, każdy z nas zajął się swoim życiem, niewielu weszło w politykę, o czymś to świadczy…
Czas minął, staliśmy się starsi, mądrzejsi, po wielu doświadczeniach, niektórzy z nas powoli odchodzili już do Pana. To było właśnie głównym impulsem, by cos jeszcze zrobić, najważniejsze, zebrać naszą przeszłość dla młodych, następnych pokoleń.
Chcieliśmy ratować co się da, zbierać materiały, wspomnienia, pomagać innym w potrzebie, nie chodziło o wielkie działania, nawet do tego nie potrzebowaliśmy Stowarzyszenia. Ziarno zostało zasiane, nie spodziewaliśmy się że podobnie myśli wielu z Was w kraju, tak się zaczęło…
Co jest największym sukcesem SFMW ?
Jako Prezes wolę mówić o klęskach i tym co należy zrobić, jednak chcę podziękować Wam wszystkim, tym co włączyli się do pracy, bez kasy, zaszczytów i perspektyw, to największy sukces, spotkanie się z Wami i wspólna praca, zebranie materiałów archiwalnych, stworzenie tak pokaźnej listy ludzi, mimo że to dopiero 1/3. Mamy dobrą stronę, pomogliśmy „naszym” w potrzebie, kultywujemy pamięć o FMW. Odnajdujemy się, ja z niedowierzaniem przecieram oczy odkrywając kolejne historie, Wasze historie, odnaleźliśmy prawie wszystkie nr. „Monitu” a jeszcze rok temu było to niemal niemożliwe. Nie wspomnę o innych materiałach… Transparenty, powielacz, sita, diapy, czapka zdobyczna milicyjna itd…
Pomysł minimum na działanie był taki, zrobić stronę, wydać książkę o FMW, spotkać się z okazji 25 - lecia naszej organizacji, wspierać się wzajemnie a reszta wyjdzie w „boju” w zależności od potrzeb…
Strona jest, nad książka pracujemy, teraz na „tapetę” bierzemy 25 lecie FMW. Program opracowano w Warszawie. Jest plan minimum i maximum, co wyjdzie zależy w dużej mierze od naszej sprawności i zaangażowania ludzi z FMW. Jak by nie było 25 lecie się odbędzie w Warszawie czy na poziomie takim o którym będą pisać wszyscy, czy tylko spotkamy się na piwie przy Gintrowskim i powspominamy, nie wiem, jednak dla mnie najważniejsze jest to że się zobaczymy, choć chcę by było to na wysokim poziomie…
Czy SFMW będzie istnieć po 2009 roku?
Zależy to czego będziemy oczekiwać. Na poziomie Stowarzyszenia „kombatanckiego” możemy istnieć do końca naszego życia i jeden dzień dłużej, nam jednak zamarzyło się coś więcej, swoiste przekazanie pałeczki młodemu pokoleniu, to jednak już inna bajka. Czy się uda, na jakich zasadach? Czy pod szyldem FMW? Zastanawiam się nad tym. Ja osobiście bym chciał zrealizować wszystko co wiąże się z przeszłością… Wtedy możemy patrzeć w przyszłość. Nie widzę przeszkód w tym, by młodzi przejęli od nas logo FMW, wydawali własne gazetki, mieli radio, program TV, wchodzili w politykę, by pod naszym szyldem rozwijały się elity tego kraju, są jednak warunki… Nie interesuje mnie młodzieżówka PO, PiS itp., mają to być ludzie ideowi, nad którymi możemy pracować, kształtować, pomagać. Temat bardzo długi i ambitny, może nigdy go nie zrealizujemy, ale to mi chodzi po głowie, myślę i o tym…
Co dalej będzie, zobaczymy Walne już w październiku… Jednak dzisiaj wiem że z Wami, ludźmi którzy wzięli na siebie ciężar pracy w SFMW można „konie kraść” i ja zmierzam to robić…